
Mniej „okupas” w Hiszpanii i zapowiedź nowych przepisów
Zajmowanie nieruchomości bez zgody właściciela, zwane „okupas”, to jeden z mitów hiszpańskiego rynku nieruchomości. Zjawisko istnieje, ale jego skala jest coraz mniejsza, co potwierdzają…

Problem „okupas”, z którym spotykają się właściciele nieruchomości w Hiszpanii, od lat pojawia się w przekazach medialnych. Warto jednak pamiętać, że zjawisko to częściej dotyczy określonych typów nieruchomości – przede wszystkim pustostanów i niezamieszkanych budynków – niż apartamentów kupowanych przez klientów indywidualnych z myślą o inwestycji. Kim są okupas, jak wygladają zasiedzenia i prawo mieszkaniowe w hiszpanii? Sparwdźcie to!
O czym przeczytasz w tej notce?
Termin „okupas” wywodzi się z hiszpańskiego słowa „ocupación”, oznaczającego zajęcie nieruchomości. Odnosi się zarówno do samego zjawiska bezprawnego zajmowania cudzych lokali, jak i do osób, które się tego dopuszczają. W wyszukiwarkach zjawisko opisywane jest też jako ocupantes lub ocupantos, a osoby, które zajmują cudze mieszkania, potocznie nazywa się squatersami, nielegalnymi lokatorami.
„Dzicy lokatorzy” to problem, nierzadko spędzający sen z powiek właścicielom nieruchomości w Hiszpanii opuszczającym kraj na dłuższy czas, a także bankom i funduszom inwestycyjnym – będącym właścicielami wielu niezagospodarowanych i niezamieszkałych nieruchomości. To właśnie tego rodzaju podmiotom „okupas” dają się najmocniej we znaki, osiedlając się w domach i kompleksach mieszkalnych, które stoją opuszczone przez dłuższy czas.
Jak działają „okupas”? Scenariuszy jest kilka. Jeden z nich polega na obserwacji nieruchomości oraz podjęciu wszelkich kroków, mających na celu jej zasiedlenie. Na kilka dni przed planowanym włamaniem do domu czy mieszkania, zamawiają oni jedzenie pod upatrzony adres. To pozwala nie tylko potwierdzić nieobecność właścicieli, lecz także swój „pobyt” pod wskazanym adresem.
Następnie, po wyważeniu drzwi lub wyłamaniu zamka, zajmują daną nieruchomość i rozpoczynają proces „aklimatyzacji” – wstawiają własne rzeczy, na półkach ustawiają swoje pamiątki i zdarza się, że… podpisują umowę z dostawcami mediów, co uwiarygadnia ich obecność. W ten sposób dom staje się ich miejscem zamieszkania, co skutecznie utrudnia eksmisję.

Według najnowszych rocznych danych hiszpańskiego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych w 2025 r. w całej Hiszpanii odnotowano 14 875 znanych organom ścigania przypadków w kategorii „allanamiento / usurpación de inmuebles” (włamanie / bezprawne zajęcie nieruchomości), wobec 16 426 w 2024 r. Oznacza to spadek o ok. 9,4% rok do roku. W prowincji Málaga liczba takich zdarzeń spadła z 451 w 2024 r. do 348 w 2025 r., czyli o ok. 22,8%.
Warto jednak zaznaczyć, że „okupas” często zajmują przede wszystkim nieruchomości należące do banków lub funduszy inwestycyjnych – domy i apartamenty przejęte przez te instytucje, a następnie pozostawione przez dłuższy czas bez użytkowania i odpowiednich zabezpieczeń.
Z praktyki i oficjalnych danych wynika spójny obraz: okupas wybierają przede wszystkim puste mieszkania i opuszczone domy, czyli nieruchomości, o które nikt na co dzień nie dba. Największe ryzyko dotyczy lokali pozostawionych bez opieki przez wiele miesięcy: mieszkań po zmarłych właścicielach, domów w sporach spadkowych, a także domy zajęte przez banki i mieszkania z przejęć bankowych, które instytucje finansowe pozostawiają puste, zanim znajdą nowego nabywcę. W skrajnych przypadkach chodzi nawet o całe puste osiedla, których budowa lub sprzedaż została wstrzymana. Dla okupas to idealne warunki: brak świadków, brak regularnych wizyt i niska szansa na szybkie wykrycie zajścia. Wniosek jest prosty – im więcej dowodów regularnej obecności przy nieruchomości, tym mniejsze ryzyko, że zostanie uznana za opuszczoną.
Problem „okupas” na Costa del Sol to zjawisko marginalne. Dla przykładu Ayuntamiento de Marbella (Urząd Miasta Marbella) podało, że lokalna policja odnotowała do początku grudnia 2025 r. – 26 interwencji, wobec 21 w całym 2024 r.Dodatkowo w okolicach Marbelli osiedla są właściwie stale zamieszkałe, a wybrzeże Costa del Sol żyje przez cały rok. Odwiedzają je turyści w sezonie letnim oraz miłośnicy gry w golfa w sezonie zimowym, a jednocześnie coraz więcej osób wybiera to miejsce na stały pobyt.

Art. 202 hiszpańskiego kodeksu karnego dotyczy allanamiento de morada, czyli bezprawnego wejścia do cudzego miejsca zamieszkania lub pozostawania w nim wbrew woli mieszkańca. Ochrona ta może obejmować także drugą rezydencję używaną okresowo. Przepisy nie ustanawiają ustawowej „zasady 48 godzin”. W przypadku przestępstwa na gorącym uczynku policja może podjąć natychmiastowe działania. Alarm i monitoring mogą natomiast pomóc w szybkim wykryciu i udokumentowaniu wtargnięcia.
Jeżeli zajęty lokal nie stanowi czyjegoś mieszkania, zastosowanie może mieć art. 245 kodeksu karnego (usurpación). Przy stwierdzeniu przestępstwa na gorącym uczynku interwencja policji może być natychmiastowa; jeżeli zajęcie nie jest na gorącym uczynku, do opróżnienia lokalu co do zasady potrzebna jest uprzednia decyzja sądu. Art. 245.2 przewiduje za bezprawne, pokojowe zajęcie takiego lokalu karę grzywny od 3 do 6 miesięcy, a art. 245.1 za zajęcie z użyciem przemocy lub zastraszania – karę pozbawienia wolności od 1 do 2 lat. W przypadku włamania z art. 202 kara wynosi od 6 miesięcy do 2 lat pozbawienia wolności, a przy przemocy lub zastraszaniu od 1 do 4 lat oraz grzywnę.
Możemy spotkać się z ofertą… zapłaty za wyprowadzkę od „okupas” – z reguły jest to kwota kilku tysięcy euro. Alternatywą są usługi wyspecjalizowanych firm, jednak w tym przypadku działają one na granicy prawa. Ostatecznym rozwiązaniem jest procedura sądowa – wejście na drogę cywilną lub karną.
Od 3 kwietnia 2025 r. Ley Orgánica (ustawa organiczna) 1/2025 włączyła przestępstwa z art. 202 i 245 do katalogu czynów, które – po spełnieniu warunków procesowych – mogą być prowadzone w trybie przyspieszonym. Fiscalía General del Estado (Prokuratura Generalna Hiszpanii) doprecyzowała jednak w Circular 1/2025, że pokojowe zajęcie z art. 245.2 nadal rozpoznaje się w trybie dla drobnych przestępstw, a nie automatycznie jako postępowanie w trybie przyspieszonym.
Cywilna procedura szybkiego odzyskania posiadania z ustawy 5/2018 jest dostępna dla osób fizycznych, uprawnionych organizacji non-profit i podmiotów publicznych posiadających mieszkania socjalne; nie obejmuje prywatnych spółek nastawionych na zysk, takich jak banki czy spółki nieruchomościowe.
Wokół zjawiska okupas narosło też przekonanie, że osoba zajmująca cudzy lokal może z czasem stać się jego właścicielem. Hiszpańskie prawo zasiedzenia (usucapión) rzeczywiście przewiduje takie rozwiązanie: co do zasady własność nieruchomości można nabyć przez zasiedzenie po 30 latach nieprzerwanego posiadania (tzw. zasiedzenie nadzwyczajne, art. 1959 kodeksu cywilnego), a przy posiadaniu w dobrej wierze i na podstawie tytułu prawnego — po 10 latach, gdy właściciel mieszka w Hiszpanii, lub 20 latach, gdy przebywa za granicą (art. 1957). Warunków tych okupas w praktyce niemal nigdy nie spełniają: posiadanie musi być jawne, pokojowe, nieprzerwane i sprawowane „jak przez właściciela” (art. 1941), a bieg zasiedzenia przerwie każda aktywność właściciela — kontrola lokalu, zgłoszenie na policję, wezwanie do opuszczenia czy pozew sądowy.
Zasiedzenie mieszkania w Hiszpanii przez okupas to więc scenariusz wyjątkowy, ryzyko realne raczej dla domów spadkowych porzuconych na dziesięciolecia niż dla regularnie nadzorowanych apartamentów; dla właściciela zagrożeniem jest czas i koszty procedury, a nie utrata własności.
Źródło: Código Civil tj. tekst jednolity BOE — oficjalny dziennik ustaw Hiszpanii w Art. 1959, Art. 1957 i Art. 1941 – link: https://www.boe.es/buscar/act.php?id=BOE-A-1889-4763

Przed „okupas” w Hiszpanii może nas uchronić kilka rozwiązań, takich jak:

Zakup nieruchomości w Hiszpanii zazwyczaj wiąże się z konkretnym celem. Dla części nabywców jest to drugi dom, w którym planują spędzać kilka tygodni lub miesięcy w ciągu roku. Inni traktują zakup jako inwestycję długoterminową, przeznaczając nieruchomość na wynajem dla turystów odwiedzających Costa del Sol.
Niezależnie od wybranego modelu warto rozważyć stałą współpracę z profesjonalną agencją zarządzającą nieruchomościami. Pozwala to zapewnić bieżącą opiekę nad lokalem podczas nieobecności właściciela, a w przypadku wynajmu – uporządkować kwestie związane z jego obsługą. Dzięki temu nieruchomość może być sprawniej zarządzana, a właściciel zyskuje możliwość czerpania z niej regularnych przychodów.
Kompleksowe zarządzanie apartamentami w Hiszpanii rozwiązuje przy okazji problem okupas opisany w tym artykule: pusta nieruchomość przestaje wyglądać na opuszczoną. W ramach takiej współpracy agencja regularnie odwiedza lokal, wietrzy pomieszczenia, kontroluje instalacje i media, dba o ogród czy basen, a przy najmie organizuje sprzątanie apartamentów między pobytami gości i przekazanie kluczy. Dla osób traktujących zakup jako inwestycję to wygodne połączenie: nieruchomość generuje przychody i jednocześnie jest na bieżąco nadzorowana, co znacząco obniża ryzyko zajścia przez okupas.
Agnes Inversiones, jako najdłużej działająca polska agencja nieruchomości na Costa del Sol, przez lata funkcjonowania na tutejszym rynku wykształciła doskonały i w pełni funkcjonalny model współpracy z klientami. Gwarantuje on kompleksowe zarządzanie nieruchomością, a w ramach współpracy oferuje różnorodne pakiety, obejmujące pełny wachlarz usług.

Zajmowanie nieruchomości bez zgody właściciela, zwane „okupas”, to jeden z mitów hiszpańskiego rynku nieruchomości. Zjawisko istnieje, ale jego skala jest coraz mniejsza, co potwierdzają…

Początek roku to również moment, w którym warto zwrócić uwagę na kwestie podatkowe i odpowiednio zaplanować rozliczenia za dany rok. W analizie prawnej, przygotowanej…
W polskich mediach i wyszukiwarkach to zjawisko funkcjonuje pod wieloma nazwami. Najczęściej spotykane jest słowo okupas, zapożyczone z hiszpańskiego slangu, ale równie często internauci pytają o ocupados lub okupados, okupantów, squatersów, dzikich lokatorów czy nielegalnych lokatorów.
Wszystkie te określenia opisują ten sam problem: osoby, które wchodzą do cudzej nieruchomości bez zgody właściciela i bez żadnego tytułu prawnego, a następnie próbują stworzyć sobie w niej warunki do mieszkania. Niezależnie od tego, czy ktoś mówi o okupas, ocupados czy dzikich lokatorach, skutki prawne są takie same – o sposobie odzyskania lokalu decydują okoliczności zajścia i charakter nieruchomości, a nie nazwa, jaką określamy osoby, które ją zajęły.
W polskim języku potocznym dziki lokator to nie to samo co okupas. To dwa różne scenariusze: dziki lokator to najemca, który przestał płacić lub odmawia wyprowadzki i ma jakiś tytuł do lokalu, natomiast okupas wchodzi do nieruchomości bez żadnego tytułu prawnego. Rozróżnienie ma znaczenie praktyczne – usuwanie dzikiego lokatora zwykle wymaga procedury najmowej, a wobec okupas przy gorącym uczynku możliwe jest szybkie działanie policji.
Przypadki bezprawnego zajmowania nieruchomości występują również na Costa del Sol, jednak nie dotyczą w takim samym stopniu każdego rodzaju nieruchomości. Szczególnie narażone są lokale pozostające przez długi czas puste i niezabezpieczone, w tym nieruchomości należące do banków i funduszy inwestycyjnych. Według danych hiszpańskiego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych w prowincji Málaga liczba zdarzeń zakwalifikowanych jako „allanamiento / usurpación de inmuebles” spadła z 451 w 2024 r. do 348 w 2025 r. W przypadku prywatnych apartamentów dodatkowym zabezpieczeniem mogą być m.in. alarm, monitoring, ochrona osiedla oraz regularne doglądanie nieruchomości podczas nieobecności właściciela.
Nie. Hiszpańskie przepisy nie przewidują ustawowej „zasady 48 godzin”. Znaczenie ma przede wszystkim charakter zajętej nieruchomości oraz okoliczności zdarzenia. Jeżeli dochodzi do bezprawnego wtargnięcia do miejsca stanowiącego czyjąś morada(miejsce zamieszkania), zastosowanie może mieć art. 202 kodeksu karnego. W przypadku lokalu, który nie jest czyimś miejscem zamieszkania, możliwe jest zastosowanie przepisów dotyczących usurpación z art. 245. Jeżeli przestępstwo zostanie stwierdzone na gorącym uczynku, policja może podjąć natychmiastowe działania. Dlatego ważne są szybkie wykrycie zdarzenia, zgłoszenie go odpowiednim służbom oraz możliwość udokumentowania momentu wtargnięcia, np. dzięki systemowi alarmowemu lub monitoringowi.
Nie. Hiszpańskie prawo nie przewiduje żadnego progu – ani 30 dni, ani 48 godzin – po którym okupas automatycznie zyskałby prawo pozostania w lokalu.
Obie liczby to popularne mity, i to częściej z ich powtarzania niż z treści przepisów wynika opinia, że dziwne prawo mieszkaniowe w Hiszpanii pozwala „zajmować mieszkania”. W praktyce kluczowa jest szybkość reakcji: gdy zajście zostanie wykryte od razu (gorący uczynek), policja może działać natychmiast, natomiast po kilku dniach zwykle konieczna staje się droga sądowa. Dlatego alarm, monitoring i szybkie zawiadomienie służb mają tu pierwszorzędne znaczenie.
Należy jak najszybciej zawiadomić policję i przedstawić dokumenty potwierdzające prawo do nieruchomości. W przypadku bezprawnego wtargnięcia do mieszkania stanowiącego „morada”, czyli miejsca faktycznie wykorzystywanego jako dom, policja może – jeżeli przestępstwo zostanie stwierdzone na gorącym uczynku – podjąć działania prowadzące do natychmiastowego usunięcia sprawców. W pozostałych przypadkach odzyskanie nieruchomości może wymagać postępowania sądowego. Nie należy podejmować samodzielnych prób siłowego usunięcia osób zajmujących lokal.
Właściciel nie powinien samodzielnie wchodzić do zajętej nieruchomości, usuwać znajdujących się tam osób ani próbować odzyskać lokalu poprzez wymianę zamków podczas ich nieobecności – właściwą drogą jest interwencja policji lub postępowanie sądowe. Kwestia mediów jest bardziej złożona. W wyroku z 24 czerwca 2026 r. hiszpański Sąd Najwyższy wskazał, że zaprzestanie opłacania lub utrzymywania dostaw mediów osobom, które zajmują nieruchomość bez jakiegokolwiek tytułu prawnego, co do zasady nie stanowi przestępstwa przymusu („coacciones”). Nie oznacza to jednak ogólnego prawa do stosowania presji wobec mieszkańców. Inaczej oceniane są m.in. sytuacje dotyczące najemców lub innych osób posiadających prawo do korzystania z lokalu. Przed podjęciem takich działań warto skonsultować konkretny przypadek z prawnikiem.
To zależy od zakresu konkretnej polisy. Nie każde standardowe ubezpieczenie nieruchomości obejmuje skutki nielegalnego zajęcia lokalu. Dostępne są jednak polisy oraz dodatkowe rozszerzenia obejmujące m.in. pomoc prawną i koszty postępowania zmierzającego do odzyskania nieruchomości, a w niektórych przypadkach również szkody wyrządzone w lokalu, koszty ślusarza czy inne wydatki związane z okupacją. Przed zakupem nieruchomości lub jej pozostawieniem bez stałego nadzoru warto sprawdzić w warunkach ubezpieczenia, czy ochrona obejmuje tego rodzaju przypadki i jakie przewidziano limity oraz wyłączenia.
